O blogu

Cześć! Witaj na blogu podróżniczym No problem travels, który swą działalność rozpoczął wraz z pierwszymi wystrzałami zwiastującymi nadejście anno domini 2018. Jest mi niezmiernie miło, iż znalazłaś/-eś się, w mniej lub bardziej przypadkowy sposób, w jego progach.
O samym autorze więcej informacji znajdziesz w tym miejscu. Poniżej postaram się wyjaśnić skąd pomysł na blog i dlaczego o takiej a nie innej nazwie. Zapraszam!

Główną motywacją do stworzenia bloga była chęć dzielenia się doświadczeniami z odbywanych podróży. Na przestrzeni ostatnich lat odwiedziłem ponad 40 krajów. Przy okazji każdego wyjazdu, niejako mimowolnie, zbierana jest niesamowita ilość praktycznych informacji. Wiele z nich z pewnością okazałoby się pomocnych dla osób planujących wyjazdy w analogicznych kierunkach. Dotychczas bezcennymi wspomnieniami i wrażeniami dzieliłem się ze znajomymi i rodziną. Z dniem uruchomienia bloga chciałbym, aby umieszczane tu treści służyły pomocą szerszej grupie odbiorców.

Przed każdym wyjazdem relacje i opinie pochodzące z blogów podróżniczych, są dla mnie bardzo ważnym źródłem informacji i inspiracji. Mam nadzieję, że z czasem również ten blog będzie pełnić dla Was taką funkcję.

W telegraficznym skrócie No problem travels będzie traktować o doświadczeniach oraz praktycznych informacjach zebranych podczas podróży zagranicznych i krajowych, a także obserwacjach zebranych z okolicy w której mieszkam – Świnoujścia i polsko-niemieckiej wyspy Uznam. W początkowym etapie rozwoju bloga planuje zamieszczanie treści z bieżących wyjazdów. Z racji tego, iż moją podróżniczą przygodę można datować od 2008 roku mam również nadzieję na napisanie kilku praktycznych tekstów oraz umieszczenie krótkich fotorelacji nt. odwiedzonych w niedalekiej przeszłości miejsc. Z czasem z pewnością pojawią się również inne pomysły.

Na dobry początek zamieszczam poradnikową relację z grudniowego mini-wypadu jakim były 24 godziny w Kopenhadze, 9 powodów dla których warto spakować namiot i jechać do Norwegii oraz Kraj kawą i pho płynący, czyli dwa tygodnie w Wietnamie. W lutym 2018 wyjeżdżam na tydzień z Olą do Iranu wraz z jednodniowym pobytem w Baku w Azerbejdżanie. W kwietniu natomiast spędzę dwa tygodnie również z Olą i przyjaciółmi na Hawajach skąd powinny pojawić się wpisy o wyspach Kauai i Big Island. Będzie kolorowo, praktycznie i mam nadzieje merytorycznie. Post o planach podróżniczych na 2018 rok znajdziecie tutaj.

Skąd nazwa No Problem Travels?

Wymyślenie nazwy może nastręczyć wiele nieprzespanych minut w początkowym stadium tworzenia bloga. W końcu będzie ona nieprzerwanie towarzyszyć w trakcie całego cyklu jego życia, a także niejako definiować jego treść.

Czy więc wyjazdy/podróże, których doświadczam są bezproblemowe jak mogłoby wskazywać dosłowne tłumaczenie ang. „No problem travels”? Oczywiście nie 🙂 Gdyby tak w 100% było, byłyby one po prostu nudne. Niemniej jednak uważam, że zawsze gdy na którymś etapie pojawiają się problemy, trzeba możliwie bezstresowo i bezkonfliktowo dążyć do ich rozwiązania. Ludzie którzy mnie znają w przeważającej większości twierdzą, że jestem „bezproblemową osobą” i niejako ta cecha charakteru czy też podejście do rzeczywistości było jedną z przesłanek do wymyślenia nazwy.

Druga natomiast, to wspomnienie o pewnym jegomościu imieniem Aszot, poznanym w stolicy Górskiego Karabachu podczas wyjazdu do Armenii w 2015. Otóż wspomniany Aszot jest właścicielem kilku mieszkań, które wynajmuje turystom w Stepanakercie. Z jednego z nich miałem przyjemność korzystać. Aszot, niegdyś m.in. medyk na wojnie w Afganistanie jest jedną z tych barwnych osób, które wspomina się po latach. Co najbardziej utkwiło w naszej pamięci i do dziś wywołuje szeroki uśmiech na twarzy każdego z uczestników armeńskiej przygody to, oprócz żywych gestykulacji i poczciwych oczu zakrapianych zapewne każdego ranka kilkoma kroplami samogonu, ulubione sformułowanie, które przewijało się w jego niemal każdym sformułowaniu, w zwielokrotnionej częstotliwości – „no problem”.
– Taxi? No problem. Aszot podwiezie.
– Ticket, ticket do Sevan, Yerevan? No problem! Aszot załatwi!
– „Imigracjon”? No problem! Aszot pokaże gdzie i zawiezie teraz zaraz!
– Głodni? No problem! Kartoszka, szaszlyk, pomidor i napitek u Aszota. Zaprasza! Tylko dwie ulice dalej. Blisko! No problem! Itd., itd. 🙂

Oprócz samego bloga zapraszam również do śledzenia wpisów na instagramie, facebooku oraz subskrypcji mailowej.

Pozdrawiam!
Łukasz

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s