O mnie

Z wczesnego dzieciństwa najbardziej utkwiła mi w pamięci wielka polityczna mapa świata wytapetowana na całej ścianie pokoju. Wśród kolorowych obszarów przypatrywałem się wówczas istniejącym jeszcze wtedy Zairowi, Czechosłowacji, Birmie, Jugosławii czy Związkowi Radzieckiemu ze swoimi niezliczonymi SRR-ami, olbrzymiej Afryce (której centralna część znajdowała się idealnie na wysokości mojej głowy), liniom demarkacyjnym w Korei i Kaszmirze, a także przerywanym kreskom kończącym się w Sydney mającym największe wartości odległości na mapie. 14000 km do Panamy, 12000 km do San Francisco. Było też Morze Czukockie między Syberią a Alaską, Ułan Bator w Mongolii, Lagos w Nigerii, Falklandy z dopiskiem „br.”, Reunion z dopiskiem „fr.” itd., itd…

Codzienne „podróże” palcem po mapie zasadziły ziarenko, które miało wykiełkować kilkanaście lat później.

Było lato 2008 roku. Wraz z Igorem, motywowani nieznaną, wewnętrzną potrzebą postanowiliśmy pojechać gdzieś dalej niż znane ościenne kraje. Z plecakiem i byle nie na zachód. Spojrzeliśmy na mapę Europy, zlokalizowaliśmy nowy, istniejący samodzielnie dopiero od dwóch lat kraj i tak zrodził się pomysł na pociągowy wyjazd do Czarnogóry.

Podróż okazała się strzałem w dziesiątkę. Odwiedziliśmy mnóstwo nowych, ciekawych miejsc, poznaliśmy nowe smaki i zwyczaje. Z niezbyt umiejętnie spakowanymi plecakami przejechaliśmy w sumie ponad 4500 km. I wciągnęło. Bakcyl został połknięty, a po powrocie od razu objawił się zaś klasyczny symptom – było mało. W kolejnych latach przyszły kolejne czasami mniej, a częściej bardziej niskobudżetowe wyjazdy, co zaowocowało odwiedzeniem ponad 40 krajów do chwili obecnej.

Tak wyglądały początki tej niezwykle przyjemnej choroby.

Od początku wyjazdów staram się pielęgnować świadome podejście do podróży z poszanowaniem lokalnych obyczajów i wartości. Lubię jeździć z plecakiem, nie korzystam z ofert biur podróży, sama procedura planowania wyjazdu jest dla mnie sprawiającym przyjemność procesem. Bycie w drodze, podróż to kwintesencja. Moim ulubionym środkiem transportu jest pociąg, w praktyce jednak najczęściej króluje kombinacja samolot+autobusy, sporadycznie korzystam z autostopu. Niemal każda moja podróż zaczyna się od… przeprawy promem (uroki mieszkania w wyspiarskim mieście).

Nazywam się Łukasz, jestem mieszkańcem Świnoujścia, miłośnikiem podróży, biegaczem amatorem, agentem morskim i początkującym blogerem. Jest mi niezmiernie miło, że odwiedziłaś/-eś mojego bloga. Zapraszam Cię do zapoznania się z treścią strony i życzę przyjemnej lektury bądź „foto-lektury”.

Jeżeli chcesz nawiązać ze mną kontakt zapraszam do działu o tej samej nazwie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s